school, everything is going to change without old friends.

   

  szkoła, szkoła. pewnie jeszcze miesiąc temu cieszyłabym się z wolności, a dzisiaj siedzę nad angielskim – przepraszam, udaję, i krzyczę z bezsilności. wzięłam za dużo na siebie, nie uważałam. jak zazwyczaj zresztą. jak zaczną się sprawdziany, to ja dziękuję. narazie trzeba się uśmiechnąć i robić dobrą minę do złej gry. 
  czytałam ostatnio na pewnym portalu społecznościowym, ze muzułmanie przejmą kontrolę nad Niemcami. gdyby ktoś mi powiedział to kilka lat temu, uśmiechnęłabym się ironicznie i powiedziała coś w stylu „skończcie!” i wyłączyła okno, naciskając na „wyjście”. a teraz? teraz, kiedy po gimnazjum pare osób wyprało mnie odrobinę z własnego zdania, siedzę cicho i słucham. wsłuchuję się w za i przeciw i nie mogę podjąć decyzji, bo ktoś wyprał mnie z mojego zdania. pamiętam, jak dzielnie walczyłam o obronę swojego zdania, jak zazwyczaj broniłam innych, narażajac się na krytyczne spojrzenia nauczycieli. w końcu jednak machali ręką. parę jednak było takich, ze wmawiali mi ciągle „siedź cicho, nie masz do końca racji”. nie siedziałam cicho. w końcu dopięła swego – zaczęła krytykować moje prace, az do mnie samej. skonczyło się gimnazjum juz troche dawno, a ja nie potrafie się zgłosić i bronić swojego zdania. w dzisiejszym świecie trzeba, a ja siedzę, po prostu siedzę. 
  uciekam czasami przed ludzmi. 
  niesłusznie.  

call me

  

 zadzwoń do mnie – powiedział mężczyzna i odciął dopływ prądu do mieszkania.  
 chciałabym napisać coś twórczego – i to od dłuższego czasu – ale jak widać, nie wychodzi.   
 
 nie byłam na wycieczce, bo po co. w sumie cos się zdarzyło, 
 albo zbyt wiele ostatnimi czasy. mogłabym codziennie wychodzić na łąkę i zbierać kwiatki garściami. tylko, że nie mam z kim. a jak mam, to muszę zapisać się w specjalnym notesie i odnaleźć wolną h dla siebie. 
  
 
  MECZ MECZ MECZ MECZ ! HISZPANIA MUSI WYGRAĆ. 
 

tree water and kiss ass

  

  taka powódź, a stan klęski żywiołowej nieogłoszony. ciekawe co musi zalać woda, aby został on ogłoszony? idiotyzm
  chociaz nawet, gdy go ogłoszą, to moja szkoła działa (wody pobliskie wylewają, więc spox ) i nic wielkiego się nie zmieni. mieliśmy stan załoby narodowej w tym roku, stan klęski żywiołowej, brakuje jeszcze tylko stanu wojennego do kompletu. ten rok jest bardzo, bardzo ciekawy.
  nawet moda mnie nie absorbuje tak bardzo jak przyszłe debaty przyszłych prezydentów. 
  nawiasem mówiąc, szykuje się ostra walka. 
 
 
 nie mam zadnego puenty na dzisiaj, jutro francuski i matematyka, wfy i wiele innych lekcji, które tak bardzo są fajne, ze och.  
 ciekawie trochę. 

sometimes sometimes comes

 
 zmienianie swojej osobowości, niszczenie odruchów naturalnych. to mają na celu ludzie, nie zawsze w dobrym tego słowa znaczeniu. nie chcę się rozwodzić nad tym teraz, bo nie mam zbyt dużo argumentów by wygrać. przegrywać trzeba umieć a ja potrafię to trochę. 

  rozwiązując zagadki swojego nowego JA zaczynamy się zastanawiać czy to ja to naprawdę ja, czy nie jesteśmy pod maską, czy wolność jest interesująca, czy ferdydurke powinna być w kanonie lektur.

  chciałabym, by było conajmniej kilku takich pisarzy jak on, wywiązałaby się z tego całkiem ciekawa dyskusja. bo te pseudodebaty, pseudokrzyki w parlamencie nie wnoszą nic do rozrastającego się nicnierobienia. oczywiście, są osoby/ jednostki wybitne, ale kiedy dewmokracja będzie zadowalająca?
  za dużo ferdydurke. 
 

have you ever been in australia

  
  czasami jeden uśmiech pana xyz potrafi przywołać najlepsze wspomnienia związane z nim samym.
  jego dziewczyna natomiast jest mega wkurzająca, jak zazwyczaj, gdy się pojawia. szczególnie z xyz.
 
   czerwone usta z bladymi nie konkurują ze sobą nawet.
  

   wiosenny poranek nijak ma się do letniego.
   pocałunek to tylko pocałunek, a bycie ze sobą jest tylko kolejną zabawą
 

   uśmiechnięta twarz i uśmiechnięta twarz. 
  
  
   mogę tymczasem jedynie napić się kawy w pobliskim mcdonaldzie i marzyć o wyjeździe na snowboard.
   znowu odwołałam. 
  

Lubię Twoje usta.

Twoje usta pachną jak maliny. Jak maliny suszone na wietrze, przykrywające deszczem każdy gorszy dzień. Twoje usta są jak zabawka, których mogłabym dotykać całe godziny.
Twoja twarz jest jak lepsze czasy, których nie muszę znać.

Nie bądź głupia. Musisz pozdawać przedmioty na 4 i więcej. Nie oglądaj się za nim, nie patrz tak na niego. Nic nie znaczysz dla tej osoby, odejdź od niego.

Przestań

Jesteś tylko dla niego dziewczyną – jak reszta innych. Wpadasz na niego co chwilę.. Przypadkiem przecież nie?
Zostaw mnie, nie patrz tak na mnie. Nie mów mi tego, co chcę usłyszeć, odejdź, powiedz, że masz inną…

Mam inną

i co to zmieni i tak będę patrzeć na Ciebie. Znajdź sobie inny obiekt potrafię, potrafię to zrobić. Pomoże mi w tym i Twoja dziewczyna i moja koleżanka, i pełno innych ludzi, patrzących na mnie jak na inturza.

ale Ty lubisz dziewczyny, nie? i co z tego nie znaczy, że mnie polubi.
polubisz mnie? moje usta? moje drwiny? mój wygląd?

Nie polubi, jesteś dla niego inna. Bardzo ostra, a on lubi takie miękkie..

Dlaczego dlaczego takie lubi? Może powinnam poprawić oceny i wtedy się za niego zająć. Odwagi mi potrzeba.

Kiedy mówisz idź.

Zapominasz, kiedy mówię o Tobie, bo Ty, panie brązowowłosy nawet nie wiesz, że tak bardzo Cię lubię. Kupiłabym Ci kwiatki, uścisnęła, gdybym wiedziała, że mnie obgadywać nie będziesz, zmiany klasy nie będziesz na mnie wymuszać krzykiem, a Twoje biegnięcie po korytarzu i wpadnięcie na mnie nie będzie przypadkowe.
To wszystko nic. To wszystko nic.
Inni marzą, by z Tobą być, poczuć swój oddech na Twoim, by zrozumieć istotę bycia z Tobą, a ja.. Ja marzę o tym, być odezwał się do mnie, byś powiedział, czy Ci się podobam. Jednak Ty na mnie nie spojrzysz

Masz milion innych wielbicielek, równiejszych ode mnie i bardziej śmiałych. Takich, co potrafią podejść powiedzieć, że jesteś super a na następny dzień być z Tobą jako dziewczyna

Dlaczego to właśnie nie możesz powiedzieć, że to ja jestem tą, którą wybrałeś? Z którą chcesz iść do kina, z którą chcesz być… Po prostu, dlaczego na mnie nie spojrzysz, nie powiesz, ‚ ale fajna’.

Co za ludzie. Nawet nie pozwolą mi się do Ciebie zbliżyć. Co z tego, że obgadasz mnie zaraz, moją śmiałość, gdybym podeszła.
Smutne, ale prawdziwe. Kiedy nie mogę być – przez plotki.

Bywa.