sometimes sometimes comes

 
 zmienianie swojej osobowości, niszczenie odruchów naturalnych. to mają na celu ludzie, nie zawsze w dobrym tego słowa znaczeniu. nie chcę się rozwodzić nad tym teraz, bo nie mam zbyt dużo argumentów by wygrać. przegrywać trzeba umieć a ja potrafię to trochę. 

  rozwiązując zagadki swojego nowego JA zaczynamy się zastanawiać czy to ja to naprawdę ja, czy nie jesteśmy pod maską, czy wolność jest interesująca, czy ferdydurke powinna być w kanonie lektur.

  chciałabym, by było conajmniej kilku takich pisarzy jak on, wywiązałaby się z tego całkiem ciekawa dyskusja. bo te pseudodebaty, pseudokrzyki w parlamencie nie wnoszą nic do rozrastającego się nicnierobienia. oczywiście, są osoby/ jednostki wybitne, ale kiedy dewmokracja będzie zadowalająca?
  za dużo ferdydurke.