sometimes we are dancing

  

 byłam kiedyś na pikniku z klasą, fajnie było. teraz okazało się, iż mam jechać z klasą hm, przeciwną, gdzie jest prawdopodobnie o kilka dziewczyn mniej niz u nas. nie brzmi to fajnie, bo tak jakby wszyscy się potem ‚biją’ o facetów. powaznie, biją się. to jest SICK. haha, prawda, ze jak napisałam to po angielsku to jestem trendy? 
   
 mniejsza. denerwuje mnie tak naprawdę, ze muszę jechać z klasą, nazwę sobie ją x. jedzie tam dziewczyna, dla której usa jest wszystkim (jest amerykanką ) i połowa takich, które gotów spódnicę podrzeć aż do samych ud, by tylko jakich facet usiadł obok nich i powiedział „ale dekolt!”. nie powiem, ze nie zalezy mi na kontakcie z niektórymi ludźmi bo są fajni (płeć męska ) ale tak to dziękuję, wysiadam z tej wycieczki na najbliższej stacji.