feel free and run

Zakochałam sie, tak cholernie się zakochałam. Chciałabym wierzyć, że on też i że dzisiejsze nieporozumienie nie będzie rzutować na nas w przyszłości. Bo ja nie jestem taka pewna, czy jeżeli nie pojawi się inna, to nie zerwie kontaktu na zawsze. Tak strasznie dzisiejszy dzień był zły dla nas, tak cholernie zły, chociaż zapowiadał się na przegenialny. Tak jest zawsze, kotku, tak jest zawsze. Może po prostu jestem wstrętna? Albo wymyślam rzeczy, które nie istnieją. Albo tak bardzo mi zależy, że nic innego nie widzę. A może powinnam przestać się zastanawiać i zacząć żyć? Ahahah, tak bardzo przypomina mi mojego byłego, ale nie ma tendencji do całowania się podczas mojej nieobecności z dziewczynami, które mu się podobają. I nie chwali mi się tym później. Nie płaczę też po nocach przez niego, tylko z powodu swojej głupoty. 

They call me homewrecker, homewrecker
I’m only happy when i’m on the run
They call me homewrecker, homewrecker
I broke a million hearts just for fun

I’m only happy when i’m on the run
I break a million hearts just for fun
I don’t belong to anyone
I guess you could say that my life’s a mess
But i’m still looking pretty in this dress
I’m the image of deception

??

Nie było mnie tutaj pięć lat, wszystkie kontakty urwane. Oh, cutie.
Właściwie, skoro wszystko już skończone: po co wracać?

 

Nie piszę już comic sansem, nie mam 15 lat i miliona pomysłów na życie odnośnie mieszkania w Nowym Jorku. Nie mam złudzeń, że ten pierwszy to ten jedyny i że ciężką pracą można zdobyć wszystko. Człowiek siedzi na studiach, uczy się postępowania karnego i płacze, że nie został szafiarką, ambasadorem szwarckopu albo innego mydła. 

Wiele rzeczy się zmieniło, o maatko. Teraz mam blond włosy, jestem po drastyczny odchudzaniu, o mało co nie zostałam z tego powodu hospitalizowana, mam problemy ze zdrowiem (moim głównym problemem jest jedzenie zbyt wielu rzeczy), mnóstwo urazów nabytych podczas sportu. Ogólnie, nie jest źle, ale kiedy człowiek sięga po 15 papierosa w ciągu dnia, to zastanawia się czy wszystko z nim w porządku i czy nie powinien rzucić. Zwłaszcza, że zaczyna brakować do pierwszego. 

Wylewam swoje żale pewnie tylko dlatego, że myślę, że nikt mnie nie słucha. Albo mam cichą nadzieję, że ktoś mnie pamięta. 14 czy tam 15-latkę z ekstrawaganckim sposobem bycia (ładniejsze słowo na: „dziwny/outsider/hipsta!girl), później 17-latkę bez własnego miejsca na ziemi i teraz, 21-latkę z nieudanym związkiem za sobą, nałogami i umiejętnością pisania pozwów. Och, dear me, dear me. Ciekawa jestem, czy pamiętacie, że nie podawałam nigdy swojego imienia. Hmmmm. 

I mam jeszcze cichy podziw dla Jima Moriarty’ego z Sherlocka.