tree water and kiss ass

  

  taka powódź, a stan klęski żywiołowej nieogłoszony. ciekawe co musi zalać woda, aby został on ogłoszony? idiotyzm
  chociaz nawet, gdy go ogłoszą, to moja szkoła działa (wody pobliskie wylewają, więc spox ) i nic wielkiego się nie zmieni. mieliśmy stan załoby narodowej w tym roku, stan klęski żywiołowej, brakuje jeszcze tylko stanu wojennego do kompletu. ten rok jest bardzo, bardzo ciekawy.
  nawet moda mnie nie absorbuje tak bardzo jak przyszłe debaty przyszłych prezydentów. 
  nawiasem mówiąc, szykuje się ostra walka. 
 
 
 nie mam zadnego puenty na dzisiaj, jutro francuski i matematyka, wfy i wiele innych lekcji, które tak bardzo są fajne, ze och.  
 ciekawie trochę. 

sometimes we are dancing

  

 byłam kiedyś na pikniku z klasą, fajnie było. teraz okazało się, iż mam jechać z klasą hm, przeciwną, gdzie jest prawdopodobnie o kilka dziewczyn mniej niz u nas. nie brzmi to fajnie, bo tak jakby wszyscy się potem ‚biją’ o facetów. powaznie, biją się. to jest SICK. haha, prawda, ze jak napisałam to po angielsku to jestem trendy? 
   
 mniejsza. denerwuje mnie tak naprawdę, ze muszę jechać z klasą, nazwę sobie ją x. jedzie tam dziewczyna, dla której usa jest wszystkim (jest amerykanką ) i połowa takich, które gotów spódnicę podrzeć aż do samych ud, by tylko jakich facet usiadł obok nich i powiedział „ale dekolt!”. nie powiem, ze nie zalezy mi na kontakcie z niektórymi ludźmi bo są fajni (płeć męska ) ale tak to dziękuję, wysiadam z tej wycieczki na najbliższej stacji.